Mentor, nie taki straszny jak go malują


„Pot­rzeb­ny mi men­tor. Nie, nie przy­jaciel, który do­radzi, ale będzie stał na równi ze mną. Pot­rze­buję ko­goś, ko­mu nie będę do­ras­tał do pięt.”

 

Posiadanie mentora nie znaczy, że jesteś głupi, wręcz przeciwnie!

Często słyszymy, że powinniśmy być niezależni i samodzielni. Jeżeli ktoś umie sobie poradzić sam w każdej sytuacji, na pewno spotka się z podziwem u innych. To z czym jednak może się minąć to doświadczenie i celne wskazówki, ludzi którzy już odnieśli sukces w danej dziedzinie.

Znalezienie mentora może ułatwić wiele spraw, przyśpieszyć nasz rozwój i sprawić aby nasza podróż w osiąganiu celu była po prostu przyjemniejsza.  Poziom stresu naturalnie zostanie obniżony, ponieważ zawsze wiemy do kogo możemy zwróci się o pomoc.

 

Mentor: wzór do naśladowania, motywator, realista.

Niezależnie od dziedziny, mentor może przyśpieszyć nasz progres. Jest osobą, która posiada znacząco więcej doświadczenia w danej kwestii.  Z jego pomocą osiąganie zamierzonych celów powinno być dużo szybsze i łatwiejsze niż na własną rękę.

Nie jest to osoba, która po prostu daje odpowiedzi na pytania albo podejmuje za nas decyzje (zostawia odpowiedzialność w naszych rękach).  Jest to osoba, która sprawdza czy zmierzamy w dobrym kierunku i czy możemy coś zrobić po prostu lepiej.

Mentor nie ma sprawić, że będziesz zależny od jego osoby, wręcz przeciwnie. Sprawdza czy nie zboczyłeś z drogi i upewnia się że poradzisz sobie z następnym wyzwaniem.

 

Mentoring – więcej niż oczywista korzyść

W relacji mentorskiej oczywistą korzyść odnosi osoba mentorowana (mentee), dostaje dostęp do doświadczenia mentora. Może spokojnie budować swoją pewność siebie w danej dziedzinie i unikać „oczywistych” błędów, przez co szybciej osiągać sukcesy.

Mentor zyskuje satysfakcje z pomocy, spełnia się ponieważ przekazuję swoją wiedzę i doświadczenie dalej (jego wcześniej włożony wysiłek przyczyni się do przyśpieszenia nauki innych). Rozwija własne umiejętności interpersonalne podczas przekazywania wiedzy, dodatkowo osoba mentorowana, przez zadawanie pytań często może pomóc znaleźć luki w rozumowaniu i pomóc w wykryciu nieoczywistych błędów (cenny wgląd osoby patrzącej z innej perspektywy).

Poza tymi dwoma osobami, mamy też mniej nieoczywiste korzyści. Każda następna osoba, która będzie
mentorowana przez tego mentora będzie dostawała jeszcze lepiej opracowaną wiedzę i wskazówki.
Po odpowiednio długim czasie osoba mentorowana powoli może stać się mentorem dla kogoś kto stawia dopiero pierwsze kroki w danej dziedzinie.

 

Zanim zaczniesz szukać mentora, sprecyzuj swoje potrzeby

Określ z jakimi osobami współpracuje Ci się najlepiej (typy osobowości)

Określ jakim typem osoby jesteś i jakie wartości będą dla Ciebie kluczowe

Upewnij się, że Twój przyszły mentor na pewno jest osobą, której drogą chcesz podążać

 

Stwórz listę potencjalnych mentorów i porównaj korzyści

Wybierz parę osób z dziedziny, która Cię interesuję i wypunktuj ich kluczowe umiejętności

Dowiedz się ile tylko możesz o tych osobach zanim się z nimi skontaktujesz

Przy kontakcie pamiętaj o tym żeby uwypuklić swoje cele i podejście

Uzasadnij sobie szczegółowo dlaczego wybrałeś danego mentora

Zanim znajdziesz właściwego mentora może minąć trochę czasu

 

Pamiętaj, szukanie nowych mentorów  to proces, który nigdy nie powinien się kończyć

Mentora nie znajduje się od tak, zawsze lepiej poświęcić trochę więcej czasu aby upewnić się, że dana osoba będzie dla nas odpowiednia. Raczej nie przyjdzie do nas sama, chyba że mamy wystarczająco dużo szczęścia natomiast nie jest to strategia na, której można polegać.

Poznawanie ludzi, którzy na danym polu odnieśli już sukces i są autorytetami powinno wejść Ci w nawyk, a dzielenie się swoimi pomysłami i celami powinno być nieodłączoną częścią rozmowy z takimi ludźmi.

Pamiętaj, aby małymi krokami, każdego dnia, poznawać nowych ludzi, którzy mogą wnieść Twoją karierę na nowy poziom. Pamiętaj im więcej czasu poświęcisz na budowanie kontaktów tym więcej benefitów z sieci swoich znajomych doświadczysz.

 

 

Opracował:
 Paweł Śliz
Na podstawie:
management-mentors.com/resources/benefits-of-mentoring
smallbusiness.chron.com/advantages-mentoring-workplace-18437.html
huffingtonpost.com/2014/10/21/finding-a-mentor-questions_n_6020816.html
lifehack.org/582043/how-get-the-best-out-mentorship

Zasada 5 godzin, która wyniesie Twój rozwój na wyżyszy poziom

Zasada 5 godzin

Ciężko pracujesz każdego dnia, masz dużo obowiązków, ale chciałbyś równocześnie się rozwijać i stawać lepszą wersją samego siebie? Jeżeli tak, to musisz poznać zasadę 5 godzin, która stosowana jest przez wielu ludzi sukcesu, takich jak Bill Gates, Mark Zuckerberg czy Oprah Winfery. Ta prosta koncepcja małym wysiłkiem przy stałej nieustępliwości wyniesie Twój rozwój na wyższy poziom.

Czytaj dalej aby dowiedzieć się więcej o zasadzie i o tym jak wprowadzić ją w swoje życie.

Poświęć 5 godzin tygodniowo na celowym uczeniu się

Technika ta zakłada spędzanie w każdym tygodniu 5 godzin na uczeniu się przy pełnym skupieniu tylko na nauce i rozwoju. Możesz ten czas wydzielić w weekend kiedy masz więcej wolnego czasu albo poświęcać godzinę każdego dnia roboczego. To co jest kluczowe to aby oddzielić tą aktywność od pracy i obowiązków. Pamiętaj, że Twoje działania mogą przybierać różne formy, a tylko ich odpowiednia kombinacja da maksymalne efekty, możesz zainspirować się przykładami zamieszczonymi poniżej.

Czytanie

Podstawowy nawyk, który zawsze jest dobrze kultywować. Pamiętaj o tym żeby zawsze mieć w zasięgu ręki aktualnie czytaną książkę, zabieraj ją wszędzie ze sobą, ułatwi Ci to regularne czytanie. Jeżeli nie lubisz dużo dźwigać możesz zawsze pomyśleć o ebooku, albo wersji mobilnej na telefon / tablet Twojej książki. Staraj się czytać każdego dnia określoną ilość stron lub rozdziałów, jeżeli wolisz patrzeć na cele długoterminowe, wtedy dobrze jest określić ile książek chcesz przeczytać do końca miesiąca, roku.

Przetwarzanie

Przetwarzanie zdobytej wiedzy, jest kluczowym elementem uczenia się. Tak zwana szafowawiedza jest bezużyteczna. Jeżeli próbujesz pochłonąć jak najwięcej informacji, ale nie skupiasz się na analizowaniu i wyciąganiu wniosków, przestań. Bardziej wartościowe jest przerobienie problemu, zrozumienie jak coś działa niż pobieżne przeglądniecie sterty materiału na dany temat. Przez chwilę można odnieść wrażenie, że dowiemy się więcej, ale w dłuższej perspektywie, przy przeglądaniu bez próby zrozumienia, wiedza wyparuje tak szybko jak została zdobyta.

Eksperymenty

Jeżeli już czytasz i przetwarzasz wiedzę, nie zapomnij o eksperymentowaniu. To właśnie one zmuszają do kreatywnego myślenia i wykorzystaniu zdobytej wiedzy w nowy sposób. Jeżeli nawet Twoje pomysły wydają Ci się szalone, próbuj! Jeżeli nie odniesiesz sukcesu za pierwszy razem, będziesz mógł wyciągnąć mnóstwo wniosków na przyszłość i nauczyć jak łączyć swoją wiedzę z wielu dziedzin.

 

Skup się na rozwoju, nie tylko na produktywności

Może Ci się wydawać że im bardziej produktywny jesteś tym bliżej odniesienia sukcesu się znajdujesz. Produktywność jest bardzo ważna, ale nic nie warta bez ciągłego rozwoju. Jeżeli będziesz spędzał większość czasu na pracy, bez chwili na „prace nad samym sobą” nie można mówić o realnym postępie.
Na początku może się wydawać, że 5 godzin tygodniowo, które nie dają rezultatu od razu są marnowaniem czasu, ale w dłuższej perspektywie nie ma nic bardziej opłacalnego niż inwestowanie w samego siebie.

 

 

Opracował Paweł na podstawie www.lifehack.org

 

Mnemotechniki [część 2/2]

Mnemotechniki

 

Metoda zakładek

ribbon-1202757_1280ribbon-1202755_1280ribbon-1202758_1280ribbon-1202759_1280

Podstawowe zasady wszystkich opisanych  w części pierwszej artykułu metod mnemotechnicznych pozostają podobne. Metoda zakładkowa, jeśli chcesz ją wykorzystać do zapamiętania fragmentu tekstu lub listy zagadnień, podobnie jak poprzednia, wykorzystuje słowa klucze oraz, utworzone na ich podstawie, obrazy. Działają tu również te same zasady, dzięki którym wyobrażenia i skojarzenia są silniejsze (synestezja, emocje, akcja, absurd, detal). Różnicą jest to, że zamiast łączyć poszczególne elementy ze sobą, każdy z nich łączysz z przygotowaną wcześniej zakładką. Co to takiego?

         Zakładki (zwane czasami hakami lub wieszakami) to obrazy mentalne, które przyporządkowujesz liczbom od 1 do 10. Tworzy się je, przyporządkowując każdej liczbie obraz, podobny do niej ze względu na kształt (jedynka będzie np. długopisem, dwójka – łabędziem itd.) lub brzmienie (raz – głaz, dwa – drwal itd.), ale o tym za chwilę. Na tak przygotowane zakładki, przy pomocy barwnych skojarzeń, „nakładasz” obraz tego, co chcesz zapamiętać. Dzięki temu jesteś w stanie zapamiętać w kolejności dowolną ilość elementów. Dlaczego dowolną ilość skoro zakładek jest tylko dziesięć? System zakładek można porównać do szafy, w której znajduje się dziesięć wieszaków. Wieszaki pozostają cały czas te same, natomiast ubrania, które na nich wieszasz, zmieniają się. Jeżeli masz do zapamiętania kilka zbiorów dziesięcioelementowych, wystarczy, że „zdejmiesz” poprzednie skojarzenia i zawiesisz kolejne. Jeżeli chcesz zapamiętać jednocześnie zbiór informacji, który składa się z więcej, niż dziesięciu elementów, możesz wprowadzić dla każdej dziesiątki jakiś element rozróżniający. Może być to kolor, dźwięk czy jakikolwiek inny szczegół, dzięki któremu rozpoznasz, w której dziesiątce znajduje się dana zakładka (np. 1 będzie długopisem, 11 różowym długopisem, 21 długopisem o smaku kawy itd.). Wydaje się to dużo bardziej skomplikowane, niż jest w rzeczywistości, najlepiej więc wypróbować tę metodę w praktyce.

Pierwszym krokiem będzie utworzenie zakładek. Najlepsze są takie, które wymyślisz samemu, jednak, aby łatwiej było zrozumieć metodę, opiszę dwa sposoby, razem z przykładowymi skojarzeniami.

Zakładki obrazkowe

          Pierwszy sposób to tworzenie zakładek obrazkowych. Polega na odnalezieniu obrazu, który kształtem przypomina daną cyfrę. Oto lista przykładowych skojarzeń:

1 – długopis, pióro, pędzel, świeca, kij, papieros, nóż

2 – łabędź, kaczka, dźwig, wieszak

3 – serce, koniczyna, bąble, kule

4 – krzesło, jacht, żagiel, strzałka

5 – hak, kobieta w ciąży, konik morski

6 – słoń, rynna, wisienka,

7 – kosa, chorągiewka, klif, laska

8 – bałwan, okulary, klepsydra, koła

9 – balon, fajka, kijanka, uchwyt w tramwaju

10 – Flip i Flap, pałka i piłka do baseballa, miecz i tarcza, włącz/wyłącz

Ćwiczenie
Teraz, korzystając z listy, lub tworząc własne skojarzenia, wybierz obraz dla każdej cyfry. Ważne jest, aby wybrany obraz wywoływał skojarzenia z cyfrą w sposób najprostszy i najłatwiejszy dla ciebie. Następnie umieść na kartce numery od 1 do 10, zapisz przy nich wybrane skojarzenia, a obok narysuj obraz przedstawiający każde z nich. Umiejętności artystyczne nie grają w tym momencie żadnej roli, ważne, aby obrazy były jak najbardziej żywe, kolorowe i wyraziste. Dzięki temu szybciej je zapamiętasz, a skojarzenia będą trwalsze. Kiedy skończysz poświęć chwilę, by powtórzyć sobie swoje zakładki. Przypomnij sobie je w kolejności od 1 do 10, potem wstecz, a następnie na wyrywki.

Rymowanki liczbowe

          Drugi sposób to tworzenie zakładek przez skojarzenia ze słowami, które rymują się z brzmieniem liczb (jeden – Eden, dwa – drwa itd.). Znów, najlepsze efekty osiągniesz wybierając swoje własne skojarzenia. Dla ułatwienia podam kilka przykładów:

1 – Eden, głaz, zraz (raz)

2 – drwal, ćma

3 – wszy, mży, krzyk

4 – sery, rowery

5 – pięść, część, grzęźć

6 – cześć, zjeść, wleźć

7 – Szwedem, Siewierz (śląskie miasto z pięknym zamkiem)

8 – łosie, prosię, w nosie

9 – dźwięk, gdzie wnieść

10 – dziecię, kieszeń, jesień

Podobnie, jak przy poprzedniej metodzie, zapisz wybrane skojarzenia i narysuj przedstawiające je obrazy. Użyj wyobraźni, zadbaj o detale, spraw, by skojarzenia zapadły w pamięć. Po zakończeniu powtórz je kilka razy, w dowolnej kolejności.

Po ukończeniu powyższych ćwiczeń, masz już 20 zakładek pamięciowych, których możesz używać łącznie (od 1 do 20), bądź zamiennie.

Drugi etap metody zakładkowej jest już zdecydowanie prostszy. Korzystając z tych samych zasad tworzenia wyobrażeń, które opisane zostały przy metodzie łańcuchowej, utwórz skojarzenia ze swoimi zakładkami. Jeżeli masz do zapamiętania jakiś zbiór elementów (mogą to być słowa klucze, mieszczące w sobie pewien zasób informacji, tytuły książek czy listy zagadnień), połącz je w pary z odpowiadającymi im zakładkami. Każda zakładka wyznacza kolejność danego elementu na liście. Metoda ta wymaga trochę praktyki, na początku więc poświęć trochę czasu na tworzenia barwnych i silnych skojarzeń. Jeżeli czujesz, że potrzebujesz trochę „rozruszać” swój mózg, skorzystaj raz jeszcze z ćwiczeń wspomagających wyobraźnię.

Metody mnemotechniczne, jak każda umiejętność, wymagają trochę czasu i wprawy, by opanować je dobrze. Co prawda od razu uzyskujesz efekty dużo lepsze, niż przy standardowych metodach zapamiętywania, to jednak warto mieć na uwadze, że to praktyka czyni mistrza.

Pałac pamięci

bangkok-1807480_1920

         Pałac pamięci to jednocześnie najstarsza, najtrudniejsza i najskuteczniejsza metoda mnemotechniczna. Stosowana była już przez starożytnych Greków, z czasem rozwijana i udoskonalana, co doprowadziło do powstania wielu wersji (metoda podróży, dom pamięci, rzymski pokój). Podstawowe zasady działania są podobne, jak przy poprzednich technikach, używamy tu słów kluczy oraz powstałych na ich podstawie obrazów mentalnych. Tworząc wyobrażenia, wykorzystujemy te same zasady, by wzmocnić efekt – synestezja, emocje, akcja, absurd, detal. Dodatkowym elementem jest zastosowanie techniki umiejscawiania.

Pierwszym krokiem jest utworzenie pałacu pamięci. Jest to bardzo szczegółowe wyobrażenie mentalne, przedstawiające jakieś pomieszczenie. Może to być zwykłe mieszkanie, dom z czasów dzieciństwa, lub całkowicie wymyślony przez ciebie obiekt. Ważne jest, aby dokładnie pamiętać jego plan, wraz z wszystkimi elementami. Zadbaj o to, by plan był jak najbardziej szczegółowy. Zapamiętaj dokładne umiejscowienie poszczególnych pomieszczeń, ich kolejność, umeblowanie, kolor ścian. Wprowadź ciekawe, wyróżniające się detale. Pamiętaj, że jest to wytwór twojej wyobraźni, tak więc wszystkie chwyty są dozwolone. Możesz ułatwić sobie zadanie, rysując, lub wypisując na kartce wszystkie elementy. Dzięki temu łatwiej ci będzie utrwalić sobie w pamięci ich umiejscowienie i kolejność. Może to być trochę czasochłonne na początku, ale z pewnością opłaci się w przyszłości, bowiem raz utworzony pałac to magazyn pamięciowy na całe życie.

Kiedy już mamy gotowy pałac pamięci, możesz, korzystając z techniki umiejscawiania, wprowadzić do pamięci niezliczoną ilość informacji. Wystarczy, że z każdym kolejnym elementem w twoim pałacu skojarzysz utworzone wcześniej słowa klucze. Przy umiejscawianiu informacji warto korzystać z zasad tworzenia skojarzeń. Aby związki były silniejsze, a efekt lepszy, możesz wprowadzić historyjki, które będą łączyć dany element pałacu pamięci z odpowiednim słowem kluczem. Możesz również przeznaczyć całe pomieszczenia do konkretnych zadań (np. długi korytarz przeznaczony będzie do pamiętania pewnych wydarzeń historycznych, przy pomocy zawieszonych na ścianach obrazów, itp.).

Raz utworzony pałac pamięci może ci służyć wiele razy, pozwalając zapamiętać różne, niezwiązane ze sobą tematy. Jeśli jednak boisz się, że informacje z różnych dziedzin mogą się pomieszać, za każdym kolejnym użyciem pałacu dodaj jakiś element wyróżniający, może to być kolor ścian, zapach, dźwięk, temperatura, atmosfera itp.

Swój pałac pamięci możesz stale rozbudowywać, dodając nowe elementy, jak pomieszczenia czy umeblowanie, dzięki czemu utworzysz magazyn pamięciowy o nieograniczonej pojemności.

Jeżeli ciekawi Cię podobna wiedza, zapraszamy na kurs: MANAGER UMYSŁU.

MANAGER UMYSŁU

 

 

Mnemotechniki [część 1/2]

Mnemotechniki

„Oczy i pa­mięć
naj­lep­szym apa­ratem wspomnień.”

elephant-1090834_960_720Wiele jest technik pamięciowych, które doskonale sprawdzają się przy zapamiętywaniu dużych ilości prostych informacji. Przy ich pomocy można w bardzo prosty sposób zapamiętać listy przypadkowych słów, kolejność kart w talii czy nazwiska świeżo poznanych osób. Ale jak wykorzystać te metody do czegoś więcej? Co zrobić, jeżeli umiejętność szybkiego zapamiętania listy zakupów nie jest dla ciebie wystarczająca? To, co tu zaproponuję, to dość prosty, lecz złożony i wymagający trochę wysiłku by opracować system nauki, oparty w głównej mierze na mnemotechnikach.

Słowa klucze

keys-1380134__340Kiedy uczysz się do egzaminu, często informacje nie są uporządkowane w łatwe do
przyswojenia zbiory. Podstawą uczenia się jest więc umiejętność przetwarzania informacji
zawartych w tekście w
słowa klucze – abstrakcyjne symbole, w których zakotwiczona jest dana porcja wiedzy. Taką porcją wiedzy może być jedno hasło, jeden akapit lub nawet cały rozdział z książki, o ile dane słowo klucz jest w stanie od razu przywołać treść tego, co reprezentuje.

Jeżeli na przykład chcesz zapamiętać jakąś definicję, wówczas ważne jest każde słowo, a także ich kolejność, więc prawdopodobnie większość słów będzie kluczowa. Jeżeli natomiast uczysz się historii rozwoju badań nad jakąś dziedziną, wtedy jeden symbol może reprezentować większą ilość informacji, które będziesz w stanie samodzielnie odtworzyć. Przykładowo: ucząc się o rozwoju badań nad pamięcią może wystarczyć jedno słowo kluczowe (np. CEG*), które od razu przywoła całą serię badań Ebbinghausa nad zapamiętywaniem*.

Jeden obraz wart więcej niż tysiąc słów. Drugim krokiem w tym podejściu jest przetwarzanie słów kluczy w obrazy. Język w toku ewolucji powstał stosunkowo niedawno, wzrok natomiast to najlepiej rozwinięty u ludzi zmysł. Nic więc dziwnego, że dużo łatwiej przychodzi nam zapamiętywanie obrazów i wydarzeń, niż słów, które wciąż są dla człowieka symbolami, mimo wszystko, dość abstrakcyjnymi. Aby to zrozumieć wyobraź sobie, że czytasz precyzyjny, kilkustronicowy opis pomieszczenia, w którym się znajdujesz. Ile czasu zajmie ci, by go dokładnie przeczytać? Ile dodatkowo, by zapamiętać wszystkie szczegóły, lub chociaż ogólny zarys? Prawdopodobnie dość dużo. Jeżeli natomiast wejdziesz do tego pomieszczenia osobiście i poświęcisz chwilę, by się rozejrzeć, w krótkim czasie zakodujesz w pamięci informacje, których samo czytane zajęłoby ci dużo więcej. Jeśli cię to nie przekonuje, zrób inne ćwiczenie. Przypomnij sobie swój ulubiony film oraz ulubioną książkę. Z filmu prawdopodobnie pamiętasz wiele scen oraz postaci i łatwo ci odtworzyć zarys fabuły oraz kolejność wątków. Jeśli chodzi o książkę, sprawa wygląda dużo trudniej, a to, co pamiętasz, i tak przyjmuje formę obrazów, które wytworzyła twoja wyobraźnia czytając tekst.

Ćwiczenie
Korzystając z tekstu, przygotuj słowa kluczowe, odzwierciedlające główne informacje. Pamiętaj, aby te słowa wywoływały na tyle silne skojarzenia, by od razu przywołać treść tego, co reprezentują.

Przetwarzanie tekstu złożonego z dużej ilości informacji na reprezentujące je słowa kluczowe, a następnie na obrazy, tylko pozornie jest trudnym zadaniem. Jego opanowanie wymaga trochę wprawy i odpowiedniego przygotowania. Nie trzeba przy tym wcale mieć bujnej wyobraźni, czy artystycznych zapędów, wystarczy kilka prostych ćwiczeń. [ćwiczenia na koncentrację].

Jeśli masz już za sobą odpowiednie przygotowanie, pora przejść do bardziej zaawansowanych technik pamięciowych:

 

Łańcuchowa metoda skojarzeń

          Jest to jedna z prostszych technik pamięciowych. Polega na tworzeniu historyjki, w której obrazy symbolizujące poszczególne słowa, łączą się ze sobą, jak ogniwa łańcucha. Jeżeli chcesz zapamiętać fragment tekstu lub listę jakichś zagadnień, pierwsze co należy zrobić, to utworzyć odpowiednie słowa klucze. Na tym etapie ważne jest, aby te słowa wywoływały na tyle silne skojarzenia, by od razu przywołać treść tego, co reprezentują.

Kiedy już określisz jakich słów kluczy będziesz używać, po prostu popuść wodze wyobraźni i wymyśl historyjkę, w której poszczególne symbole kolejno łączą się ze sobą. Zastosuj wyraźne i silne skojarzenia między nimi, tak, by dokładnie wiedzieć, co z czym się łączy. Jest kilka zasad, dzięki którym zadanie to będzie łatwiejsze, a efekt dużo silniejszy:

– Synestezja – tworząc wyobrażenia używaj wszystkich zmysłów. Większość z nas jest wzrokowcami i naturalnie ogranicza swoje historyjki do samych obrazów. Jednak im więcej zmysłów użyjesz, tym wyobrażenie nabierze bardziej realnych kształtów, a przez to zapamiętasz je o wiele lepiej. Wypełnij więc swoje historie dźwiękami, zapachami, smakiem, czuciem, a zobaczysz, jak łatwo będzie ci je sobie później przypomnieć.

– Emocje – świat zewnętrzny odbieramy nie tylko zmysłami, ale także odczuwamy. Wprowadzenie emocji do twojej historii jest świetnym sposobem na to, by jeszcze lepiej utrwalić ją w pamięci. Emocje są zupełnie inaczej zapisywane w naszym mózgu, a odpowiedni kontekst emocjonalny może zadecydować o tym, że jakieś, z pozoru nieistotne wydarzenie, zapamiętasz na całe życie. Wykorzystaj to!

– Akcja – zadbaj o to, by dostarczyć jak najwięcej akcji. Im bardziej „żywe” będą twoje historyjki, tym więcej skojarzeń utworzysz. Wprowadź dynamikę, ruch, powiązania między poszczególnymi elementami. Stwórz swój własny film akcji.

– Absurd – zapomnij o logice. Nasza podświadomość nie posługuje się spójną koncepcją czasu, miejsca czy osoby. Wystarczy, ze przyjrzysz się swoim snom, rzadko kiedy rządzą się one ogólne przyjętymi prawami fizyki. Użyj tego w swoich wyobrażeniach. Wprowadź elementy absurdalne, niecodzienne, śmieszne, a utworzysz historię, którą trudno będzie zapomnieć.

– Detal – diabeł tkwi w szczególe. Zadbaj o każdy element swoich wyobrażeń. Zobacz ich kształt, wielkość, kolor, wysokość i brzmienie dźwięku, smak, zapach, słowem – wszystko, co sprawi, że będą bardziej „żywe”.

Ćwiczenie
Używając słów kluczy z poprzedniego ćwiczenia, utwórz historyjkę, która łączy ze sobą kolejne wątki. Skorzystaj z powyższych zasad, aby wzmocnić efekt.

Więcej o mnemotechnika dowiesz się w drugiej części artykułu, a po większą dawkę praktycznej wiedzy zapraszamy na kurs: MANAGER UMYSŁU.

MANAGER UMYSŁU

 

 

 

Zmiana osobista

Zmiana osobista

Jedyną stałą rzeczą w życiu jest zmiana

Heraklit z Efezu

Zmiana osobista

Każda zmiana sytuacji życiowej wymusza na nas zmianę osobistą – wejście w nową rolę. Wydaje się to banalne, ale kiedy zmiana jest poważna, wymaga od nas stania się kimś, kim wcześniej nie byliśmy. Za tym idzie nauka nowych umiejętności, postaw, przekonań oraz zachowań. Zmiana, nawet ta na lepsze, wiążę się również z dużym obciążeniem psychicznym. W znanym kwestionariuszu zdarzeń życiowych Holmesa i Rahe’a, wszystkie wydarzenia powodujące stres były związane ze zmianami w życiu osobistym lub zawodowym. Nawet zmiany, które większość uzna za pozytywne, jak rozpoczynanie nowej pracy, powiększenie rodziny, czy choćby urlop, osiągają dość wysokie noty na 43-punktowej skali. Z czego to wynika?

Przypuśćmy, że właśnie dostaliśmy awans i zaczynamy zarządzać grupą pracowników, którzy jeszcze do niedawna, byli naszymi kolegami z pracy. Pozornie wiele się nie zmienia, przecież to prawie ta sama praca, ludzie też ci sami. A jednak zdecydowana większość osób, jeśli została postawiona w takiej sytuacji bez wcześniejszego przygotowania, odczuwa ogromny dyskomfort i stres. Wynika to, po pierwsze, z braku kompetencji lub doświadczenia w radzeniu sobie z nowo powstałymi wyzwaniami. W tym przypadku pojawia się cała gama umiejętności związanych z zarządzaniem ludźmi, zarządzaniem projektami, delegowaniem, egzekwowaniem, motywowaniem itp. Sytuacje tego typu zdarzają się niestety dość często. Wciąż istnieje przeświadczenie, że umiejętności tzw. miękkich nie trzeba się uczyć, po prostu “jakoś sobie poradzisz”. To trochę tak, jakby wrzucić kogoś do kokpitu samolotu i oczekiwać, że nim poleci. Bez odpowiedniego przygotowania i treningu, jest to zadanie karkołomne.

Po drugie, stres jest związany ze zmianą roli w jakiej osoby te postrzegały same siebie, oraz jak były postrzegane przez innych. To tak, jakby któregoś dnia spojrzeć w lustro i zobaczyć w odbiciu inną twarz. Zmienia się wówczas bardzo wiele: poziom wymagań, sposób traktowania, relacje z kolegami z pracy. Nie jest to oczywiście tak wyraźne i rzadko kiedy uświadomione. Najczęściej stres przypisywany jest nadmiarowi obowiązków lub innym problemom w pracy.

zmiana osobitstaO ile na pierwszy problem stosunkowo łatwo można znaleźć rozwiązanie – odpowiednie przeszkolenie lub pokierowanie przez osoby z doświadczeniem może okazać się wystarczające. Jednak wejście w nową rolę oraz zmiana własnego wizerunku to temat dużo trudniejszy. Poradzenie sobie z tym wymaga nie tylko nowych umiejętności, ale także pracy na poziomie postaw oraz przekonań. Ten etap może okazać się krytyczny dla samopoczucia i efektywności danej osoby.

Zmiana jest dużo łatwiejsza, kiedy przychodzi naturalnie. Wspomniany wyżej awans, zmiana pracy lub założenie własnego biznesu, ale również zmiany w życiu prywatnym – stanie się rodzicem czy małżonkiem. Każda z tych zmian wymaga od nas zarówno wejścia w nową rolę i zmiany wizerunku własnego (autopercepcji), jak i nowych umiejętności. Jednak w tych przypadkach zostajemy często postawieni przed faktem dokonanym. Z jednej strony powoduje to stres, z drugiej jednak niesie za sobą pewne ułatwienie, zwłaszcza wtedy, gdy jest to zmiana na lepsze – nie możemy się z tego wycofać. Odpada więc istotna przeszkoda w postaci braku wytrwałości.

Dużo trudniej przychodzi zmiana, którą wyznaczamy sobie sami. Może ona przybierać różne formy: postanowienia noworoczne, skrucha i chęć poprawy, inspiracja czyimś sukcesem i pragnienie osiągnięcia własnego. Tu sytuacja jest nieco inna. Dokonując postanowienia zmiany, należy również zadbać o nowe umiejętności, które będą nam potrzebne by ją osiągnąć, jak i o nowy wizerunek własny – jak się będziemy postrzegać. Tu dochodzi nam jednak przeszkoda w postaci homeostazy. W przypadku zmiany osobistej homeostazę odbieramy na kilku poziomach – fizycznym, psychicznym oraz społecznym. Czym ona jest?

Przypuśćmy, że po latach siedzącego trybu życia postanawiamy zacząć regularnie ćwiczyć. Plan jest prosty. Wstajemy godzinę wcześniej i zamiast autem, do pracy biegniemy kilka kilometrów wolnym truchtem. Niewytrenowane ciało odmówi posłuszeństwa po kilkuset metrach – przyspieszone bicie serca, brak tchu, omdlałe mięśnie – to wszystko elementy homeostazy fizycznej. Są to sygnały z ciała, które wysyłają ważną informację: dzieje się coś innego niż zwykle, coś złego, cokolwiek robisz, przestań natychmiast. Nasze ciało nie rozumie zmiany na lepsze, chce tylko tego, co znane i sprawdzone. Chwilę później pojawiają się czarne myśli: “po co mi to bieganie, nie nadaję się do tego, może zacznę w przyszłym miesiącu, jak już będzie pogoda” itp. Są to przejawy homeostazy psychicznej. Podobnie jak odwlekanie, szukanie wymówek czy racjonalizacji, czemu akurat dziś mamy zrezygnować. Przypuśćmy, że jednak mamy kondycję i uda nam się skończyć bieg. Pojawiamy się w pracy wcześniej niż zwykle, pełni energii, z zadowoleniem zaczynamy opowiadać kolegom o naszym nowym postanowieniu. Jaka będzie ich reakcja? Może pogratulują nam, życząc powodzenia – wtedy mamy wspierające środowisko. Częściej jednak zdarza się, że zaczną z pobłażaniem pukać się w głowę – to jest właśnie przykład homeostazy społecznej. Brak akceptacji zmian i chęć zachowania status quo przejawia się na wszystkich poziomach. Jak sobie z tym poradzić?

George Leonard, w książce Mastery, zaproponował 5 sposobów na radzenie sobie ze zmianą:
1. Bądź świadom, jak działa homeostaza. To uniwersalne zjawisko i prędzej, czy później nas dopadnie. Najważniejsze jest to, by rozpoznać kiedy się pojawia i adekwatnie reagować.
2. Bądź gotów negocjować ze swoim oporem. Nie chodzi o to, by zmuszać się na siłę, bo w ten sposób tylko zwiększamy opór. Nie należy też zupełnie odpuszczać. Kluczem jest znalezienie złotego środka, na ile możemy sobie w danym momencie pozwolić, a kiedy wycofać się, by zreformować szyki.
3. Zadbaj o system wsparcia. Jeżeli mamy w okół siebie wpierające środowisko, to jesteśmy już w pół drogi. Jeżeli nie, warto się postarać o kogoś, z kim możemy dzielić się sukcesami, ale i szukać wsparcia w trudniejszych chwilach. Tu kluczowe okazuje się pozytywne myślenie, bardzo prosty, ale skuteczny mechanizm wspierający osiąganie celów. Korzystają z tego sportowcy olimpijscy oraz żołnierze z jednostek specjalnych wykonując zadania w ekstremalnie trudnych warunkach.
4. Wypracuj regularny system ćwiczeń. Niezależnie od tego, co chcesz osiągnąć, systematyczność w działaniach i ciągłe monitorowanie postępów to nieodzowne elementy każdej zmiany.
5. Ucz się przez całe życie. Na końcu ścieżki nie ma nic. Nie znajdziemy tam bogactwa, spokoju czy sławy. Każda ścieżka kończy się tylko po to, by dać miejsce następnej, a celem jest sama podróż.

Należy pamiętać o jednej, bardzo ważnej rzeczy. Zmiana to proces rozciągnięty w czasie. Nie nastąpi z dnia na dzień. Nie jest też aktem opartym wyłącznie na woli – to oznacza, że nie jesteśmy w stanie jej wprowadzić tylko w oparciu o świadomą decyzję: od jutra zacznę regularnie ćwiczyć, mniej się denerwować, będę lepszym rodzicem, szefem czy partnerem. Takie postanowienia pozostają tylko pobożnymi życzeniami, jeśli nie idą za nimi zakrojone na szeroką skalę działania na poziomie nabywania nowych umiejętności, zmiany postaw czy przekonań.

Więcej o tym, jak rozwijać się i dokonać zmiany w praktyce, dowiesz się na szkoleniu MANAGER UMYSŁU.

MU2017

Ograniczające przekonania – jak ich nie zmieniać

Czy przekonania ograniczające są tylko złe?

ograniczające przekonania

Dużo pisze się i mówi na temat zmiany ograniczających przekonań (czym są przekonania dowiesz się >>tu<<), bez uwzględnienia jednego, niezwykle ważnego aspektu.

Przykład

Przypuśćmy, że pewna osoba ma bardzo silne przekonanie: „jestem nerwowy”. W sytuacjach silnych emocji, może je łatwo rozładować, zwyczajnie wybuchając i odreagowując na innych (w końcu jest nerwowy, więc może). Inni nie wchodzą mu w drogę, aby nie prowokować (w końcu jest nerwowy, więc lepiej go omijać), a gdy ktoś zwraca mu uwagę na niestosowne wybuchy emocji, zwyczajnie wzrusza ramionami, mówiąc, że już „tak ma”, w końcu jest nerwowy.

W pewnym momencie osoba ta, dostrzegając negatywne efekty swojej nerwowości, postanawia zmienić to przekonanie. Zapisuje sobie nowe: jestem spokojny. Znajdując się w podobnych sytuacjach, nagle okazuje się, że nie radzi sobie z emocjami. Nie może ich rozładować wybuchem (w końcu jest spokojny) a innych metod nie zna, bo nigdy nie musiał się ich nauczyć. Inne osoby dostrzegając jego spokojne nastawienie, pozwalają sobie na więcej, a kiedy zdarza mu się, że poniosą go nerwy, niczym nie może tego wytłumaczyć (nie jest już przecież nerwowy, tylko spokojny).

Okazuje się, że negatywne przekonanie miało jedno, bardzo ważne zadanie – ochrona emocjonalna. Nie było to oczywiście rozwiązanie idealne, ale jedyne jakie było znane.

Inny przykład: przekonanie „jestem kiepski w wystąpieniach publicznych”. Nagłą zmiana przekonania na przeciwne: „jestem świetnym mówcą” może okazać się fatalna w skutkach, ponieważ bez odpowiednich kompetencji lub doświadczenia, wystąpienie może okazać się klapą. Tu znów przekonanie miało ważną rolę – ochrona przed ośmieszeniem. Przecież jeśli „jestem kiepski w wystąpieniach” to nie będę się ich podejmował.

O czym są te historie?

Przekonania ograniczające nie są jednoznacznie negatywne. Zostały wprogramowane w nasz umysł, ponieważ do czegoś służą. Innymi słowy, oprócz ograniczania naszego potencjału, mają również funkcję ochronną.

Można to porównać do niewygodnego kasku, który ogranicza widoczność (ograniczające przekonanie). Postanawiamy pozbyć się go (zmiana przekonań) aby lepiej widzieć. Nie uwzględniamy jednak kluczowego aspektu – kask chroni nas przed urazami. Zanim go zdejmiemy, warto zapewnić sobie bezpieczeństwo w inny sposób.

Metoda

Nie oznacza to jednak, że ograniczających przekonań nie należy zmieniać. Wręcz przeciwnie, należy, ale z głową.

Po pierwsze – aby zmienić przekonanie, trzeba chcieć się zmienić. Ale, żeby chcieć, trzeba wiedzieć czy to na pewno dobra decyzja i co z tego wyniknie.

Po drugie – należy wiedzieć jak. Do tego może posłużyć opisana poniżej metoda.

Po trzecie – należy dać sobie szansę na zmianę. Tu kluczowa jest świadomość jak przebiega proces zmiany osobistej (więcej o tym >>tu<<)

Krok 1 – rozpoznanie.

W pierwszej kolejności należy upewnić się, że przekonanie jest faktycznie ograniczające. Może bowiem okazać się, że takie nie jest (np. przekonania, które odzwierciedlają faktyczne ograniczenia, np. „nie jestem w stanie wyskoczyć z 6 piętra”). W tym celu można posłużyć się metodą z RTZ (Racjonalna Terapia Zachowania). Składa się ona z 5 pytań:

Czy to przekonanie:

1. Pozwala mi chronić życie i zdrowie?

2. Ułatwia mi osiąganie bliższych i dalszych celów?

3. Pomaga mi rozwiązywać konflikty, albo unikać ich powstawania?

4. Umożliwia mi czuć się tak, jak chcę się czuć?

5. Ma oparcie na faktach?

Jeżeli odpowiedzi negatywnych jest więcej niż twierdzących, wówczas wiadomo, że mamy do czynienia z przekonaniem dysfunkcjonalnym.

Krok 2 – ocena przydatności przekonania – kluczowy element.

W tym miejscu należy odpowiedzieć sobie na pytania:

1. Co daje mi to przekonanie?

2. Przed czym mnie broni?

3. Co dzięki niemu osiągam, lub czego nie tracę?

Początkowo może to wydawać się trudne, ponieważ zwykliśmy ograniczające przekonania traktować jednoznacznie negatywnie. Jednak po chwilowym przemyśleniu może okazać się, że np. przekonanie: „nie mam czasu na bieganie/rozwój/naukę języków” chronią nas przed porażką oraz przeciążeniem zadaniami, co mogłoby powodować stres, a w dłuższej perspektywie poważne choroby somatyczne. (Przykłady pochodzą od uczestników szkoleń Manager Umysłu, w trakcie ćwiczeń na zmianę przekonań).

Krok 3 – szukanie alternatyw:

Jak mogę osiągać te same cele, nie mając tego przekonania?

Tu warto przyjrzeć się temu, w czym pomaga nam ograniczające przekonanie, lub przed czym nas broni i zaproponować inne metody radzenia sobie. Może to wymagać zmiany sposobu myślenia lub zupełnie nowych umiejętności, jak np. umiejętność wyrażania emocji lub techniki radzenia sobie ze stresem. Jest to jednak niezmiernie ważne, ponieważ jeśli chcemy zdjąć kask, który ogranicza nam widoczność, warto jest zadbać o ochronę głowy w inny sposób.

Krok 4 – jak powinno brzmieć nowe przekonanie

Tu warto jest zastosować kryterium racjonalności i przydatności. Nowe przekonanie powinno być przede wszystkim przydatne, tzn. wspierać nas w działaniach i dawać dostęp do zasobów. Po drugie, nowe przekonanie powinno być realne, tzn. mieć oparcie na faktach (np. zamiast ograniczającego przekonania „jestem nerwowy” może brzmieć „znam i stosuję skuteczne sposoby radzenia sobie z emocjami”. Może nie brzmi to tak elegancko jak np „jestem spokojny”, ale na pewno daje nam większe szanse na utrzymanie się nowego przekonania.

Krok 5 – utrwalenie nowego przekonania.

Tu możemy zastosować całą gamę metod, od wizualizacji 3-stopniowej, przez afirmacje, po zmianę submodalności. Więcej o tych metodach na szkoleniu MANAGER UMYSŁU.

Jak efektywnie wypocząć w święta

Święta – dla jednych czas wypoczynku i relaksu, dla innych okazja do nadrobienia zaległości . Jeżeli należysz do tych pierwszych, to twoja sytuacja jest zdecydowanie łatwiejsza, choć jest kilka rzeczy, o których warto pamiętać, żeby skutecznie wypocząć.

Jeżeli należysz do tej grupy, która święta traktuje jak brakujące dni do nadgonienia deadlinów, to mam dla ciebie złą wiadomość.

jak wypocząć w święta

Na początku jednak – po co w ogóle nam święta. Człowiek, jak każda żywa istota, potrzebuje czasami odpoczynku. Z drugiej strony, jesteśmy w stanie poświęcać się pracy przez bardzo długi czas, aby dokończyć trwające zadania, jeśli czujemy się za nie odpowiedzialni. Problem pojawia się, gdy po jednym zakończonym projekcie(albo jeszcze w trakcie) pojawia się kolejny, i kolejny, i kolejny… Wpadamy wtedy w spiralę odpowiedzialności i konsekwencji. To najprostsza droga do wypalenia. 

Pozostawanie w ciągłym pędzie i stresie, na dłuższą metę osłabia nasz organizm, doprowadzając do różnego rodzaju chorób. Co ważne, spada wtedy również nasza motywacja i produktywność.

Tu dochodzimy do sedna – święta (rozumiane jako dni wolne, nie jako obrzędy religijne) to tzw, czas na „ostrzenie piły”. Każda maszyna potrzebuje od czasu do czasu „ostrzenia”. Z tym, że człowiek to nie maszyna, więc zamiast tego potrzebuje odpoczynku, aby zregenerować organizm i być później bardziej produktywnym.

Jak to zrobić? Oto kilka łatwych sposobów:

1. Wyznacz sobie godziny. Nawet jeśli święta lub weekendy poświęcasz pracy, wyznacz sobie godziny na pracę i godziny na odpoczynek. Dzięki jasnemu podziałowi i jedno i drugie będzie dużo bardziej skuteczne. Wyznaczone godziny pracy wykorzystasz lepiej, wiedząc, że zaraz się skończą. w godzinach wypoczynku nie będziesz tyle myśleć o pracy, dzięki czemu będą skuteczniejsze.

2. Wyznacz terminy. Jeżeli wiesz, że zaraz po świętach masz do zrealizowania jakieś zadania, wyznacz realne terminy ich wykonania. Jeżeli uda ci się zaplanować i zapisać zadania, tak, aby zacząć je dopiero po świętach, nie będziesz zaprzątać sobie tym głowy wcześniej.

3. Wprowadź różnorodność. Najbardziej męczącą z możliwości jest spędzanie świąt w monotonny sposób – codziennie to samo. Niezależnie do tego, czy jest to wylegiwanie na kanapie przed laptopem, czy codzienne wycieczki do okolicznych miejsc turystycznych, czy nawet skakanie ze spadochronem całymi dniami 🙂 Jeśli wypoczywając robisz cały czas to samo, po świętach zdasz sobie sprawę, że bardziej cię one zmęczyły niż dały wypocząć i minęły tak szybko, że w zasadzie nawet nie wiesz kiedy się skończyły.

4. Zrób coś innego. Nie musi być to nic „szalonego”, wystarczy, że zrobisz coś, na co nigdy nie było czasu. Coś z kategorii rzeczy, o których myśli się: „fajnie by było kiedyś…” albo ” w tym wieku to już chyba nie wypada…”. Założę się,. że już masz coś takiego w głowie 🙂

5. Planuj. Niekoniecznie każdy dzień co do godziny, ale przynajmniej część czasu powinna być zaplanowana. Aby uniknąć sytuacji, kiedy wieczorem w ostatni dzień świąt wstajesz sprzed laptopa i zdajesz sobie sprawę, że tyle fajnych rzeczy miało się wydarzyć, ale jakoś tak nie wyszło…

Jak wypocząć w święta6.Odpoczywaj. To znaczy rób to, co daje tobie odpoczynek. Każdy z nas jest inny, jedni wolą odpoczywać aktywnie, inni relaksując się z dobrą książką. Nie daj sobie wmówić co jest odpoczynkiem, każdy decyduje o tym sam. Nie chodzi o to, żeby się alienować.  Można spędzić czas z bliskim w taki sposób, jaki proponują, nawet jeśli nam to nie odpowiada, ale sprawia nam radość ich towarzystwo. Warto jednak wówczas zadbać też o siebie i dostarczyć tego , czego potrzebujesz.

A po świętach, aby utrzymać dobry nastrój i motywację, zapraszam na rozwojowe spotkania: MANAGER UMYSŁU, LEARN2LEARN oraz nowość: HAKER UMYSŁU.

Efektywnego wypoczynku 🙂

Chcesz otrzymywać informacje o naszych szkoleniach? Zapisz się na newslettera, a w prezencie otrzymasz darmowego ebooka! Wpisz swój adres email oraz imię poniżej:

Co to znaczy być ekspertem?

Co to znaczy być ekspertem?

„Ekspert to taki człowiek, który popełnił wszystkie możliwe błędy w bardzo wąskiej dziedzinie”.

Niels Bohr

W dzisiejszych czasach coraz więcej osób występuje w roli eksperta. Wystarczy wykazać się względną wiedzą na jakiś temat, aby uzyskać to miano. Kto więc może nazywać się ekspertem?

Amadeusz Ley Psychoedukacja

Tu zdania są podzielone, ilu ekspertów (od bycia ekspertem) tyle opinii. Powszechnie uważa się, że ekspert to człowiek o szerokim i niekwestionowanym zakresie kompetencji, o głębokiej wiedzy, zarówno praktycznej, jak i teoretycznej.

Na ten temat krążą jednak rozmaite, często skrajne opinie. Są tacy, którzy twierdzą wręcz, że nigdy nie można stać się prawdziwym ekspertem. Jest to bowiem droga, która nigdy się nie kończy, a znalezienie odpowiedzi na jedno pytanie, rodzi kilka kolejnych. Z drugiej strony są i tacy, którzy twierdzą, że aby stać się ekspertem, wystarczy przeczytać 4 książki z danej dziedziny. Mnie jednak najbardziej przekonuje, bardzo często przytaczane, kryterium 10 000 godzin.

Czy znaczy to, że wystarczy „odbębnić” 10 000 godzin, aby stać się ekspertem w dowolnej dziedzinie?

Oczywiście, że nie.

Po pierwsze, istnieją dziedziny tak wyspecjalizowane lub tak popularne, że 10 000 godzin pozwoli jedynie wejść w duży krąg specjalistów. Wśród nich ekspertem będzie ten, który wykaże się jeszcze większymi kompetencjami oraz wiedzą. Są również i dziedziny niszowe, rozwijające się lub nowe, gdzie tytuł eksperta przypadnie temu, który posiada choćby minimalne rozeznanie w temacie – „wśród ślepców, jednooki królem”.

Mistrzowski Trening

Po drugie, godzina godzinie nierówna.

Od ponad dwudziestu lat trenuję i obserwuję ludzi, którzy trenują. Naprawdę trenują. Są to ludzie pełni pasji, zawzięci, bardzo szybko osiągają rezultaty i rozwijają się tak, jak inni mogliby tylko marzyć. Jest ich niewielu, ale to są właśnie jednostki na ścieżce eksperckiej. Widzę też mnóstwo takich, którzy zamiast trenować, tylko „chodzą na treningi”. Chyba każdy rozumie i zna tę różnicę. To tak, jak pracowanie i „chodzenie do mistrzowski treningpracy” – pozornie to samo. Wydaje się, że jedni i drudzy poświęcają 8 godzin dziennie, jednak różnice w efektach są nie do opisania.

Gdzie kryje się ta magiczna granica?

Różnica polega właśnie na jakości poświęconej godziny. Mówiąc o rozwoju umiejętności, w których postępy ćwiczeń można łatwo obserwować (golf, gra fortepianie, karate itp.) używa się terminu „pogłębiony trening ekspercki”. Te same zasady tyczą się także rozwijaniu innych umiejętności – sprzedaż, świadoma komunikacja czy zarządzanie ludźmi. Każdą umiejętność można ćwiczyć, ale żeby ją opanować na poziomie eksperckim, trzeba stosować 8 zasad Mistrzowskiego Treningu.

Czym są te zasady?

1. Specjalnie zaprojektowany dla rozwoju. Oprócz dopasowania trudności zadania do kompetencji, w projektowaniu treningu rozwojowego, kluczowe jest wykorzystanie własnych predyspozycji i talentu. Tak jak nie ma jednego klucza, który otwiera wszystkie drzwi, tak nie ma jednej metody nauki, która jest dobra dla wszystkich. Znakomitą podstawą do odkrycia swoich mocnych stron, jest wciąż niedoceniana w Polsce Teoria Inteligencji Wielorakich Howarda Gardnera. W pierwotnej wersji wprowadzała 7 rodzajów inteligencji:

  • 7iqLingwistyczną
  • Matematyczno – logiczną
  • Wizualno – przestrzenną
  • Muzyczną
  • Interpersonalną
  • Intrapersonalną
  • Kinestetyczną

Korzystając z dowolnej z wymienionych inteligencji, można rozwijać swoje umiejętności nawet w skrajnie różnych dziedzinach. Wydaje się to banalne, ale przełom, jaki wprowadza świadome stosowanie tej metody oraz progres jaki następuje przy jej poprawnym wykorzystaniu jest nie do opisania.

Zasada ta uwzględnia również odpowiedni dobór narzędzi treningowych do obecnego poziomu, stylu motywacji a także wybór właściwego mentora.

2.Izolacja poszczególnych elementów.  Mamy tendencje do szybkiego łączenia części w całości. Ćwiczymy od razy całe skryptu rozmowy, całe sekwencje ruchów, całe strony utworów. „Pomyłka? Jeszcze raz. Od początku” – zwykła mawiać pewna nauczycielka muzyki. Jeśli jednak chcemy umiejętność opanować jak najszybciej – należy ją podzielić na jak najmniejsze części. Dopiero z dobrze wyuczonych poszczególnych elementów, tworzymy spójną całość.

Początkującego adepta boksu nie wrzucamy od razu na ring z zawodowcami, lecz wydzielamy elementy treningu: praca nóg, prawy prosty, lewy prosty, sierp, garda… Minie sporo czasu, zanim zobaczy pierwszego prawdziwego przeciwnika. Dzięki temu będzie miał przygotowane podstawy i nie będzie utrwalał błędów. podobnie powinno wyglądać uczenie każdej innej umiejętności: podział na małe fragmenty i…

3. Wielokrotne powtórzenie. W każdym treningu są elementy ważne i ważniejsze. W każdym też są też rzeczy, które wychodzą nam lepiej i te, których „po prostu nie da się nauczyć”. To właśnie te drugie są kluczowe dla rozwoju. Powtarzanie tego, co nie wychodzi, z każdą powtórką coś zmieniając – prowadzi do przyspieszonego opanowania umiejętności. Choć to wbrew instynktownemu podejściu – przyjemniej jest przecież robić coś co dobrze wychodzi…Wyizolowane, pojedyncze elementy poddajemy wielokrotnym powtórkom, łącząc je ze sobą w dłuższe sekwencje dopiero po odpowiednim opanowaniu.

4. Trening nie jest przyjemny. Nie znaczy to, że należy się katować albo zmuszać. Trening powinien być przyjemny, ale po zakończeniu. Z perspektywy czasu możemy stwierdzić – to był porządny trening, dobrze spędzone 2 godziny. Ale w trakcie: ciągłe powtórki, izolacja małych fragmentów, ciągle na granicy oraz:

5. Nieustanne wyzwanie. Ciągle na granicy możliwości, kondycji, trudności. Zgodnie z teorią flow Mihálya Csíkszentmihályi, jeżeli poziom kompetencji jest wyższy niż trudność zadania, pojawia się nuda – tu niczego się nie nauczymy. Z drugiej strony, kiedy poziom zadania przewyższa nasze kompetencje, pojawia się niepokój – tu też nie ma miejsca na progres, ponieważ lęk przed porażką jest zbyt wysoki. Kiedy jednak trudnemu zadaniu odpowiada wysoki poziom umiejętności, pojawia się flow, czyli stan pomiędzy satysfakcją a euforią. Tu dopiero pojawia się miejsce na udoskonalanie umiejętności.

6. Ciągła mierzalność. Żeby zobaczyć postęp, trzeba najpierw znać stan obecny. Czy jestem lepszy od siebie z wczoraj? Sprzed tygodnia? Sprzed pół roku? Jeśli tak to o ile? Ale najważniejsze – o ile chcę być lepszy i kiedy! Bez ciągłych pomiarów, zapisywania i ich analizy ciężko jest stwierdzić, czy to, co robię przynosi efekty. Mierzyć można wszystko, w przypadkach zupełnie niewymiernych, można zapisywać poziom satysfakcji z wykonanych ćwiczeń.

7. Pełne skupienie. Może nam w tym pomóc odpowiednio poprowadzona medytacja przed treningiem lub podział ćwiczeń na mniejsze fragmenty. Nasz umysł może wytrzymać w stanie pełnego skupienia ok 20- 40 minut. Spraw, żeby były to najlepiej wykorzystane minuty z całego treningu.

8.Głęboka refleksja. Po każdym treningu znajdź chwilę na zadanie sobie paru istotnych pytań: Jak oceniam swoje  postępy? Co mi pomogło, co przeszkodziło? Co mogę jeszcze dodać do programu? Po każdym zakończonym etapie warto od razu wyznaczać kolejny.

trener flipchartTwoja praca to też trening – jeśli chcesz stawać się coraz lepszym w tym co robisz, potraktuj pracę jak trening. Każde zadanie to twoja siłownia, każda godzina – worek bokserski, każdy klient – twój partner w rozwoju. To jest właśnie klucz do wejścia na ścieżkę ekspercką.

Już niedługo rozpoczynamy kolejny pełnowymiarowy kurs z praktycznego wykorzystania zasad Mistrzowskiego Treningu. Więcej informacji i zapisy na stronie: Mistrzowski Trening

Więcej o zasadach i metodach mistrzowskiego treningu dowiesz się z nagrania:

Czym jest prawdziwa motywacja?

da3365c769439af31b8d6a01dee036a9Czy zdarzyło Ci się kiedyś czuć motywację do działania? Taką „supermotywację”, że po prostu nie możesz się doczekać aż zaczniesz? Zastanów się chwilę, jakie to było uczucie. Czy był to przypływ rozpierającej energii, która wypełniała twoje ciało, czy raczej poczucie ogromnej radości i podekscytowania z drobną nutą niecierpliwości. Zastanów się teraz, jak długo trwał ten stan? Czy udało się go utrzymać przez pierwszy rok, miesiąc, tydzień?

Takie pytania pojawiły się na wczorajszym szkoleniu NOWOROCZNE POSTANOWIENIA, a odpowiedzi dały mi mocno do myślenia. Uczestnicy zgodnie odpowiedzieli, że ten stan nie dotrwał nawet d następnego dnia. Właśnie tak. Zniknął bezpowrotnie w ciągu kilku godzin.

Czy,  w takim razie, jest to prawdziwa motywacja. Krótkotrwały i ulotny stan silnego podekscytowania? I najważniejsze – czy można na tym oprzeć swoje działania?

Odpowiedź jest krótka – nie. Nie jest to motywacja i nie można oprzeć na tym długofalowych planów działań. Motywacji się nie „czuje”, ponieważ motywacja nie jest uczuciem ani emocją. Ten stan, który często bierzemy za „poczucie motywacji” to euforia. Bardzo silne i przyjemne uczucie, niestety również bardzo ulotne i nie jest w stanie zagwarantować, że uda się realizować zaplanowane przedsięwzięcia.

Prawdziwa motywacja to taki cichy bohater – na co dzień niedostrzegany, ale odpowiedzialny za wszystkie zwycięstwa, które udało nam się osiągnąć.  To taki stan, który towarzyszy nam codziennie. Podczas zwykłych czynności, które wykonujemy nie zastanawiając się, czy nam się chcę czy nie. Nie czujemy wielkiej euforii, ekscytacji, nie ma fajerwerków i wielkich emocji. Są zwykłe czynności, które wykonujemy, aby każdego dnia być o krok bliżej celu. A oto konkluzja na temat motywacji z wczorajszego szkolenia: motywacja ma dużo więcej wspólnego z odpowiedzialnością niż z uczuciem euforii. To właśnie odpowiedzialność sprawia, że wykonujemy regularnie czynności, które zbliżają nas do celu, bo jak nie my to kto?

Na koniec chciałem serdecznie podziękować uczestnikom wczorajszego szkolenia za bardzo miło i produktywnie spędzony czas, wartościowy wkład intelektualny, inspirację i świetną atmosferę 🙂

Więcej na temat skutecznych strategii motywacji, planowania i zarządzania czasem dowiesz się na szkoleniu MANAGER UMYSŁU.

Jak skutecznie realizować noworoczne postanowienia?

Jak skutecznie realizować noworoczne postanowienia?

zrelaksowana_mama_postanowienia_1Zbliża się koniec roku. Dla wielu z nas oznacza to początek noworocznych postanowień.
Zainspirowani kuszącą wizją „nowy rok – nowy ja”, zasiadamy ochoczo do snucia ambitnych planów na nowy rok. „Więcej się uczyć, mniej lenić, zacząć ćwiczyć, rzucić palenie…” Zadziwiająco podobne do zeszłorocznych… ale w tym roku na pewno się uda. A co jeśli nie? Przynajmniej będzie mniej pracy, przy tworzeniu postanowień na 2016 :).

0602e562ef5d5564bd5b47236f5c094c_original-gifNiestety doświadczenie mówi nam, że postanowienia noworoczne w ponad 90% pozostają jedynie pobożnymi życzeniami, a nawet jeśli uda nam się wprowadzić je w życie to i tak na bardzo krótko. Dlaczego tak się dzieje? W atmosferze noworocznego hurra-optymizmu mamy tendencje do niezauważania skomplikowanej natury zmiany. Zmiana, czego by nie dotyczyła, zawsze rządzi się pewnymi prawami. Większość z nas, planując zmienić jakąś dziedzinę swojego życia dostrzega tylko czynności czy zachowania z tym związane, a są one tylko zewnętrznym przejawem czegoś dużo głębszego – wizerunku samego siebie. Już wyjaśniam o co chodzi.

jestem_leniwa_z_natury_a_z_natura

Przypuśćmy, że postanawiasz regularnie się uczyć (zachowanie), a uważasz się za osobę leniwą (wizerunek siebie). Nieważne, jak bardzo będziesz starać się zmienić swoje zachowanie, wszystko to będziesz robić wbrew sobie. Nawet jeśli uda ci się zmusić do nauki kilka razy, to prędzej czy później dopadnie cię chwila słabości i odpuścisz. Nawet nie będzie trzeba silić się o żadne wymówki, w końcu uważasz, że jesteś leniwy. Jeżeli jednak  zaczniemy od podstaw, czyli zmiany przekonań na własny temat, zmiana może być dużo trwalsza. W tym przypadku korzystne może być utworzenie przekonań na temat siebie, na przykład takich:

– potrafię się zmobilizować kiedy mi zależy
– jeśli coś mnie zainteresuje, poświęcam się temu całkowicie
– potrafię się dobrze uczyć, jeśli wykorzystuje swoje zasoby
Jeżeli uda nam się odnaleźć w sobie wartości, o które można oprzeć swój nowy wizerunek, wówczas zmiana przyjdzie bez wysiłku.

1546116_251473081685416_1706692054_n

Jedną z podstawowych potrzeb człowieka jest potrzeba wewnętrznej spójności i przewidywalności. Odczuwamy to każdego dnia. Cenimy ludzi, którzy dotrzymują obietnic, lubimy, kiedy autobusy jeżdżą zgodnie z rozkładem, oczekujemy, że osoby, które wczoraj były nam bliskie, dziś i jutro również takie będą. Podobnie jest z własnym wizerunkiem. Mamy ogromną potrzebę zachowywania się zgodnie z tym, co o sobie sądzimy. Pomaga nam w tym nasz umysł podświadomy. Według koncepcji psychocybernetycznej, każde przekonanie, myśl czy nawet słowo jest w stanie zaprogramować nieświadomą część naszego mózgu na jakiś cel. Nie jest tu istotne, czy cel ten przyniesie korzyść czy stratę. Jeżeli powtarzamy sobie w kółko, że nie jesteśmy w czymś dobrzy, to nasza nieświadomość, z dokładnością samonaprowadzającej rakiety balistycznej, znajdzie sposób na to, by wprowadzić nasze przekonania w rzeczywistość.
Jeżeli więc chcemy dokonać w życiu istotnej zmiany, wykorzystując do tego cały swój potencjał (świadomy i nieświadomy), najlepiej jest zacząć od zmiany przekonań na swój temat.

Więcej o tym jak kierować zmianą dowiesz się na szkoleniu „Jak realizować noworoczne postanowienia” już 9 stycznia 2016. Szczegóły na stronie www.psychoedukacja.edu.pl/zmiana, oraz na facebooku.