Ograniczające przekonania – jak ich nie zmieniać

Czy przekonania ograniczające są tylko złe?

ograniczające przekonania

Dużo pisze się i mówi na temat zmiany ograniczających przekonań (czym są przekonania dowiesz się >>tu<<), bez uwzględnienia jednego, niezwykle ważnego aspektu.

Przykład

Przypuśćmy, że pewna osoba ma bardzo silne przekonanie: „jestem nerwowy”. W sytuacjach silnych emocji, może je łatwo rozładować, zwyczajnie wybuchając i odreagowując na innych (w końcu jest nerwowy, więc może). Inni nie wchodzą mu w drogę, aby nie prowokować (w końcu jest nerwowy, więc lepiej go omijać), a gdy ktoś zwraca mu uwagę na niestosowne wybuchy emocji, zwyczajnie wzrusza ramionami, mówiąc, że już „tak ma”, w końcu jest nerwowy.

W pewnym momencie osoba ta, dostrzegając negatywne efekty swojej nerwowości, postanawia zmienić to przekonanie. Zapisuje sobie nowe: jestem spokojny. Znajdując się w podobnych sytuacjach, nagle okazuje się, że nie radzi sobie z emocjami. Nie może ich rozładować wybuchem (w końcu jest spokojny) a innych metod nie zna, bo nigdy nie musiał się ich nauczyć. Inne osoby dostrzegając jego spokojne nastawienie, pozwalają sobie na więcej, a kiedy zdarza mu się, że poniosą go nerwy, niczym nie może tego wytłumaczyć (nie jest już przecież nerwowy, tylko spokojny).

Okazuje się, że negatywne przekonanie miało jedno, bardzo ważne zadanie – ochrona emocjonalna. Nie było to oczywiście rozwiązanie idealne, ale jedyne jakie było znane.

Inny przykład: przekonanie „jestem kiepski w wystąpieniach publicznych”. Nagłą zmiana przekonania na przeciwne: „jestem świetnym mówcą” może okazać się fatalna w skutkach, ponieważ bez odpowiednich kompetencji lub doświadczenia, wystąpienie może okazać się klapą. Tu znów przekonanie miało ważną rolę – ochrona przed ośmieszeniem. Przecież jeśli „jestem kiepski w wystąpieniach” to nie będę się ich podejmował.

O czym są te historie?

Przekonania ograniczające nie są jednoznacznie negatywne. Zostały wprogramowane w nasz umysł, ponieważ do czegoś służą. Innymi słowy, oprócz ograniczania naszego potencjału, mają również funkcję ochronną.

Można to porównać do niewygodnego kasku, który ogranicza widoczność (ograniczające przekonanie). Postanawiamy pozbyć się go (zmiana przekonań) aby lepiej widzieć. Nie uwzględniamy jednak kluczowego aspektu – kask chroni nas przed urazami. Zanim go zdejmiemy, warto zapewnić sobie bezpieczeństwo w inny sposób.

Metoda

Nie oznacza to jednak, że ograniczających przekonań nie należy zmieniać. Wręcz przeciwnie, należy, ale z głową.

Po pierwsze – aby zmienić przekonanie, trzeba chcieć się zmienić. Ale, żeby chcieć, trzeba wiedzieć czy to na pewno dobra decyzja i co z tego wyniknie.

Po drugie – należy wiedzieć jak. Do tego może posłużyć opisana poniżej metoda.

Po trzecie – należy dać sobie szansę na zmianę. Tu kluczowa jest świadomość jak przebiega proces zmiany osobistej (więcej o tym >>tu<<)

Krok 1 – rozpoznanie.

W pierwszej kolejności należy upewnić się, że przekonanie jest faktycznie ograniczające. Może bowiem okazać się, że takie nie jest (np. przekonania, które odzwierciedlają faktyczne ograniczenia, np. „nie jestem w stanie wyskoczyć z 6 piętra”). W tym celu można posłużyć się metodą z RTZ (Racjonalna Terapia Zachowania). Składa się ona z 5 pytań:

Czy to przekonanie:

1. Pozwala mi chronić życie i zdrowie?

2. Ułatwia mi osiąganie bliższych i dalszych celów?

3. Pomaga mi rozwiązywać konflikty, albo unikać ich powstawania?

4. Umożliwia mi czuć się tak, jak chcę się czuć?

5. Ma oparcie na faktach?

Jeżeli odpowiedzi negatywnych jest więcej niż twierdzących, wówczas wiadomo, że mamy do czynienia z przekonaniem dysfunkcjonalnym.

Krok 2 – ocena przydatności przekonania – kluczowy element.

W tym miejscu należy odpowiedzieć sobie na pytania:

1. Co daje mi to przekonanie?

2. Przed czym mnie broni?

3. Co dzięki niemu osiągam, lub czego nie tracę?

Początkowo może to wydawać się trudne, ponieważ zwykliśmy ograniczające przekonania traktować jednoznacznie negatywnie. Jednak po chwilowym przemyśleniu może okazać się, że np. przekonanie: „nie mam czasu na bieganie/rozwój/naukę języków” chronią nas przed porażką oraz przeciążeniem zadaniami, co mogłoby powodować stres, a w dłuższej perspektywie poważne choroby somatyczne. (Przykłady pochodzą od uczestników szkoleń Manager Umysłu, w trakcie ćwiczeń na zmianę przekonań).

Krok 3 – szukanie alternatyw:

Jak mogę osiągać te same cele, nie mając tego przekonania?

Tu warto przyjrzeć się temu, w czym pomaga nam ograniczające przekonanie, lub przed czym nas broni i zaproponować inne metody radzenia sobie. Może to wymagać zmiany sposobu myślenia lub zupełnie nowych umiejętności, jak np. umiejętność wyrażania emocji lub techniki radzenia sobie ze stresem. Jest to jednak niezmiernie ważne, ponieważ jeśli chcemy zdjąć kask, który ogranicza nam widoczność, warto jest zadbać o ochronę głowy w inny sposób.

Krok 4 – jak powinno brzmieć nowe przekonanie

Tu warto jest zastosować kryterium racjonalności i przydatności. Nowe przekonanie powinno być przede wszystkim przydatne, tzn. wspierać nas w działaniach i dawać dostęp do zasobów. Po drugie, nowe przekonanie powinno być realne, tzn. mieć oparcie na faktach (np. zamiast ograniczającego przekonania „jestem nerwowy” może brzmieć „znam i stosuję skuteczne sposoby radzenia sobie z emocjami”. Może nie brzmi to tak elegancko jak np „jestem spokojny”, ale na pewno daje nam większe szanse na utrzymanie się nowego przekonania.

Krok 5 – utrwalenie nowego przekonania.

Tu możemy zastosować całą gamę metod, od wizualizacji 3-stopniowej, przez afirmacje, po zmianę submodalności. Więcej o tych metodach na szkoleniu MANAGER UMYSŁU.